teksty roxi

Tekst do wystawy Kraina Królowej Nocy 

Galeria Opus, ul . Łąkowa 29, Łódź

W mitologii każda z bogiń musiała sprostać podobnemu wyzwaniu i każda znalazła własne rozwiązanie.

Jean Shinoda Bolen, Bogini w każdej z nas.

 

Życie to nie lada wyzwanie. Nawet bez intryg antycznego fatum trzeba posiadać liczne przymioty charakteru (czasem dla ułatwienia spisywane przez poradniki), odkrywać swoje talenty, a potem nimi żonglować, z wytrwałością dążyć do celu – jednocześnie pamiętając, co jest w życiu ważne, mając świadomość, że najbardziej cenne i ludzkie są paradoksalnie niedoskonałości – i mieć nadzieję, że wszystko dobrze się skończy.

„Królowa Nocy” to rodzaj odpowiedzi na te stojące przez kobietami wyzwania. Komiksowa postać łącząca cechy super-bohaterki, a jednocześnie anty-bohaterki: połączenie glamouru i wewnętrznego brokatu ze świadomością zgrzebnych trudów codzienności. Bohaterka – ale tylko pewnych chwil. Every-woman, która zawiera w sobie różne kobiety, więc różne kobiety mogą się w niej odnaleźć.

Stworzyła je Roksana Kularska-Król, absolwentka łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych (dyplom z wyróżnieniem w Pracowni Malarstwa prof. Ryszarda Hungera w 2007 roku), obecnie doktorantka w Instytucie Sztuk Pięknych Uniwersytetu im. Jana Kochanowskiego w Kielcach, zajmująca się malarstwem, fotografią, scenografią, wideo oraz ilustracją, a wraz z mężem Sebastianem Kularskim tworząca duet robosexi, działający w obszarze performance, instalacji i video, a także sztuki site-specific i tworzonej ze społecznościami.

Jej pierwsze prace mierzące się z zagadnieniem kobiecości były lekko złowieszczymi, bo przybierającymi kształt insektów mandalami lub religijnymi i antropologicznymi symbolami ułożonymi ze zrecyklingowanych elementów lalek Barbie – tego (rzadko spełnionego) snu o dorosłości małych dziewczynek. Potem bohaterkami jej obrazów stały się „Księżniczki”, aby w końcu dojrzewając razem z artystką stać się „Królowymi Nocy”.

Ich tożsamość jest złożona z tożsamości otaczających artystkę kobiet, tych najbliższych i tych obserwowanych na ulicach i w barach: sprzedawczyń, konduktorek, inspicjentek, lekarek i nauczycielek, doktorantek i profesorek, czasem błyszczących tylko chwilę za sprawą szampana lub taniego wina alkoholiczek, żon, kochanek, potomkiń sufrażystek, matek i córek jednocześnie.

Mają odbiegające od doskonałości sylwetki, jednak prezentują pozytywny stosunek do swoich ciał, bo są one zdolne radzić sobie z codziennymi obowiązkami – i lubią tańczyć. Nie potrzebują wiele – wystarczy odpowiednia fryzura, sukienka i buty. Jednak ich atrybuty nie są tylko elementem mody i dużo mówią o braku poczucia bezpieczeństwa, na jakie narażone są kobiety. Artystka daje Królowym Nocy buty, żeby zostawić im drogę ucieczki. Na wcześniejszych obrazach miały też one dodatkowo ostre zęby – była to próba uchronienia ich przed niechcianym „cukierkiem”, niebezpieczeństwem z zewnątrz. W ostatnich obrazach zęby są niewidoczne, ale pozostają ukryte za „podejrzanie słodkimi” ustami. Postacie są w ten sposób przystosowane do rzeczywistości, bo chcą same o siebie zadbać.

Swoim pozytywnym przekazem obrazy wpisują się w nurt „Girl Power”, celebrujący kobiecą siłę, niezależność i pewność siebie. Wspiera on przede wszystkim wewnętrzną siłę kobiet, ich samoświadomość, walkę ze stereotypami i niepoddawanie się oczekiwaniom albo presji otoczenia. Ostatnio motyw „Królowej Nocy” obecny w malarstwie Roksany Kularskiej-Król od 2010 roku połączył się z feministycznymi objawami społecznego zdrowienia, z których jednym jest akcja #MeeToo. Jej indywidualna droga twórcza spotkała się w ten sposób z buntem zbiorowości i nastąpił moment cennej dla artystki synergii.

Roksana Kularska-Król zderza tę aktualną perspektywę z uniwersalnym symbolem kobiecej mocy – postacią Wielkiej Boginii, którą poszerzając swoje zainteresowanie archetypami i nieświadomością zbiorową rozpoznała w tworzonych przez siebie bohaterkach. To sięgające najstarszych ziemskich wierzeń bóstwo kobiece, dawczyni życia i matka innych bóstw, a także pani śmierci. Po zwycięstwie patriarchatu nad matriarchatem, atrybuty Wielkiej Bogini zostały rozdzielone pomiędzy wiele różnych bogiń, które reprezentują instynktowne psychiczne siły, kształtujące nasz stosunek do siebie i rzeczywistości.

Obrazy są kolorowym manifestem afirmatywnej i nie podążającej za schematami energii kobiecości, a artystka stara się pielęgnować w sobie wrażliwość i bezpośredniość przekazu charakterystyczną dla sztuki dziecka. Mimo że prace są malowane w ilustracyjny sposób, odwołują się także do specyfiki medium malarstwa: wielowarstwowe laserunki podkreślają wyjątkowość niektórych elementów, np. wyróżniają postać Wielkiej Bogini. Malarstwo pozwala też na urzeczywistnianie paradoksów, zderzenia sensów i form – przekazujących nieoczywistość i paradoksy kobiecej natury.

Dzięki temu na obrazach „Królowe Nocy” mogą spotkać fatum -niewiadome pod postacią kłębka splątanych nici; w patriarchalnym brzuchu Zeusa mają do obrony tarczę z głową Gorgony; tańczą mimo łypiących na nie oczu mizoginów; czasem noszą moherowe berety, a czasem ukrywają sekretne życie za czadorem, spod którego wystają buciki w kolorach tęczy; walczą z oplatającymi je mackami, które dla każdej symbolizują coś innego; poszukują znaczonej pestkami granatu drogi do uśpionej w podziemiach córki. Dla Roksany Kularskiej-Król te symbole są rodzajem furtek, przejść i połączeń, którymi pragnie wprowadzić widzów do świata swoich obrazów. Prace stają się w ten sposób bramą, przez którą widz może przejść – i podążyć w swoim kierunku, prowadzony przez własne doświadczenia.

Marta Skłodowska

……………………………………………………………………………………………………….

 

Kuszący świat królewskiej rozpusty

– To jest taka moja bajka. Moje bohaterki to kompilacja kobiety dojrzałej, dziecka i kolorowego ptaka – mówi Roxi. Jej bohaterki to Królowe Nocy  i Stworzycielki z Kazimierza Dolnego.  Królowe reprezentują kuszący świat rozpusty, do którego Roxi zaprasza łudząco niewinnie.

Malarstwu Roxi przypisuję dwa porządki. Dnia i nocy. Dzień jest kazimierski. Noc – łódzka.

Atrakcyjność poddana w wątpliwość
– Królowe zaczęłam malować w Kazimierzu Dolnym. Było to w 2010 roku – opowiada Roxi. To trzy lata po tym, gdy obroniła dyplom na Wydziale Edukacji Wizualnej ASP w Łodzi. Dyplomowym cyklem „Rodzina Barbie” zakwestionowała atrakcyjność popularnej lalki (z fragmentów ciała Barbie i jej partnera Kena stworzyła fotograficzne kolaże – układy nóg, rąk tworzą rysunek robactwa). Poddała w wątpliwość świat wykreowany przez firmę Matel – świat imitujący rzeczywistość dorosłych. Jej wyidealizowaną formę. Dlatego w swoim malarstwie zwróciła się ku rzeczywistości. – Inspirują mnie głównie ludzie na ulicy. Podsłuchane przez przypadek rozmowy – mówi artystka.

Kazimierskie Stworzycielki

Kazimierski rynek Roxi jest zdominowany przez kobiety. Patrzy na nie z ciekawością. Nakłada filtr, dzięki, któremu modelki zyskują siłę i bajkową postać. W tej infantylizacji i uproszczonej formie widać bardzo dojrzałą umiejętność obserwacji i nazwania (namalowania) innego. Kazimierskim Stworzycielkom – bo tak je Roxi nazywa – przypisuje łagodność. A jednak wywołują niepokój. Towarzyszą im psy. Z wyraźnie zarysowanymi zębami strzegą porządku małego miasteczka.

Infantylizm i dziwkarskość
Porządku Łodzi strzegą nie tylko psy. Ale i Królowe Nocy. W tym mieście – trzecim w Polsce pod względem ilości mieszkańców – na 10 mężczyzn przypada 12 kobiet. Tym miastem władają Królowe Nocy. Roxi swoje bohaterki wydobywa z cienia. Z mrocznych zakamarków łódzkich ulic. Balansują na granicy tego, co perwersyjne i tego, co bajkowe. W obfitości swoich ciał przywodzą na myśl archetypiczny wizerunek matki. Jednak skąpy ubiór, szare, ciężkie powieki, agresywnie zarysowane zęby, kwestionują pierwsze wrażenie. – One przede wszystkim niosą w sobie paradoks. Coś mocno gryzącego się. Infantylizm i dziwkarskość – opisuje autorka.

Forma to kamuflaż

Postaci z obrazów są posągowe, bryłowate. To Boginie Matki. Są płodne, obfite. Podobnie jak bohaterki obrazów Fernando Botero. W tej obfitości nie ma jednak delikatności kolumbijskiego malarza. Roxi operuje miękkimi formami, ale rysuje je zdecydowaną kreską i zdecydowanym kolorem. Kolor i umowność świata Roxi przypomina malarstwo Fridy Khalo. Intensywność barw oraz kontrast tworzą wesoły kolaż. – Kolor to kamuflaż. Za nim mogę się ukryć. Mogą ukryć się moje Królowe – wyznaje artystka.

Kuszący świat rozpusty

Jej słowa wyjaśniają, dlaczego ten z pozoru banalny rysunek, jest podszyty niepokojem. Wynika on z nieoczywistości przedstawianych postaci. Królowe wydają się za dziecięce, by być w pełni dorosłe. Za dojrzałe, żeby określić je jako dziecięce. Są erotyczne.

– Na studiach inspirowałam się ekspresjonizmem niemieckim. Myślę, że on ukształtował moją osobowość – mówi Roxi. Prawdopodobnie stąd wrażenie, że poruszamy się wśród „odrzuconych”. Królowe nocy, to prostytutki. To postaci z łódzkich barów. Obiekty mrocznych, seksualnych fantazji. Reprezentują kuszący świat rozpusty, do którego Roxi zaprasza łudząco niewinnie.

Kadry niekończącej się narracji

W pracach Roxi można doszukać się odniesień do świata popukultury. Artystka z dziecięcą fantazją oswaja koszmary senne znane z horrorów, czy filmów Davida Lyncha. Umowność rysunku przywołuje na myśl komiksy. Konsekwencja w budowaniu narracji – żaden z obrazów nie wydaje się osobnym dziełem, ale efektem ciągu zdarzeń – sprawia, że wchodzi się w osobny świat. Każdy obraz, jest jak kadr niekończącej się narracji.

Joanna Łopat